Spider-Man: Daleko od domu

Dobrze, że Spider-Man wraca do domu, bo wycieczka do Europy mu nie wyszła. Reżyser Jon Watts miał bardzo wysoko postawioną poprzeczkę zarówno przez siebie i ‘Homecoming’, jak i wszystko, co działo się z pajęczą postacią w ostatnich miesiącach w kinie, a mianowicie ‘Endgame’ oraz rewelacyjna animacja, zwycięzca Oskara, ‘Into the Spiderverse’. Niestety, ‘Daleko od domu’ plasuje się gdzieś na końcu tej stawki. Premiera filmu zbiega się w czasie z amerykańskim Dniem Niepodległości i może, dlatego fajerwerki przyćmiły tutaj jakikolwiek rozwój postaci, emocje czy próbę podjęcia aktualnego tematu.

Film zaczyna się przybliżając widzowi realia po przywróceniu „znikniętych” ludzi do życia i zderzenia z rzeczywistością po 5 latach, które minęły na Ziemi. Organizowane są spotkania dla osób, które pojawiły się w dziwnych okolicznościach w swoich domach i same przeżyły szok lub spowodowały go u innych. Umiejętnie wplatane są drobne detale podkreślające charakterystykę tych specyficznych czasów jak fakt, że data urodzenia w dowodzie wcale nie świadczy o wieku.

W Midtown High School uczniowie przygotowują się na wycieczkę do Europy, a Peter ma nadzieję odpocząć od ratowania świata, zostawić kostium w domu i skupić się na zbliżeniu do MJ, co skrupulatnie planuje. Ten wątek jest najbardziej interesującym z całego filmu, bo umożliwia obserwację chemii między dwójką licealistów, ich relacji z przyjaciółmi i daje wiele powodów do śmiechu. Tom Holland jest w filmie równie zabawny, jak w wywiadach go promujących w parze z Gyllenhaalem, a pomaga mu w tym Jacob Batalon grający Neda. Natomiast Watts po raz kolejny przejawia wielki talent w ukazywaniu na ekranie dramatów i miłosnych przygód nastolatków. Jest tu miejsce na porządną komedię romantyczną w scenerii europejskich stolic i granicach MCU. Problemem są wspomniane fajerwerki, które nie pozwalają na głębsze wejrzenie w młodzieńcze związki i dosłownie chwilę po przylocie do Wenecji jesteśmy świadkami pierwszego ataku. Najbardziej mi żal Zendayi, której postać wydaje się skrywać dużo więcej niż jest nam pokazywane.

Ciężko inaczej nazwać sceny akcji przed teoretycznym twistem niż fajerwerki, bo świadomość tego, co nadchodzi odbiera zupełnie wagę tym wydarzeniom. Twist to z resztą jest żaden dla kogokolwiek, kto kiedyś trafił na postać Mysterio, ale też dla każdego, kto widział wcześniej film, gdzie tego typu bohater się pojawia (MIB: International ostatnio). Zaufanie, jakim Nick Fury darzy postać graną przez Gyllenhaala sprawia, że inne wielkie odsłonięcie tajemnicy też nie dziwi, a umiejscowienie tej sceny po napisach bardziej frustruje niż wynagradza. Szczerze mówiąc, mam problem z wyobrażeniem sobie innego aktora, który udźwignąłby tą rolę, a przede wszystkim jedną konkretną scenę, która jest wielką ekspozycyjną kupą, a nie śmierdzi jedynie dzięki jego charyzmie. W przeciwieństwie do czarnego charakteru Keatona z pierwszej części tej iteracji Spider-Mana, nie widzimy i nie czujemy emocji, którymi kieruje się Mysterio, a w zamian zostaje to we wspomnianej scenie wytłumaczone, co nigdy nie działa równie skutecznie.

Jak w każdym filmie Marvela, tak i w ‚Daleko od domu’ jest mnóstwo perełek dla fanów komiksów i marki. Cała sekwencja w magazynie przywołuje wspomnienia animowanej serii i realizuje przynajmniej moje wyobrażenie walki Mysterio z Peterem. Happy używający tarczy w stylu Kapitana Ameryki to idealny przykład żartu, na który można sobie pozwolić po dwudziestu filmach. Przewija się również wątek Starka, który jednak mam nadzieję został wyczerpany. Ile można ujeżdżać postać Parkera z wędką, na której zamiast marchewki są buty idola, w które powinien się zmieścić.

Nie mogę powiedzieć, że spędziłem źle czas w kinie, ale na pewno akcja nie wciągnęła mnie tak, jakbym sobie tego życzył. Wyszedłem z odczuciem, że kosztem rozbudowania postaci ten epizod został potraktowany, jako łącznik między fazami uniwersum MCU, co sceny po napisach tylko podkreśliły.

Ocena: 5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s